Turyści nie wiedzą gdzie byli, podróżnicy nie wiedzą gdzie będą - Paul Theroux
Blog > Komentarze do wpisu
Cahuita / Puerto Viejo, 12.08, niedziela

Po śniadaniu musimy zmienić hotel – na taki położony w centrum Puerto Viejo. W dotychczasowym znów coś pomieszali z rezerwacjami – ale tak to już tu jest (nie pierwszy raz na trasie). Tracimy kilka godzin na przeprowadzkę (doba hotelowa zaczyna się od 12H00) i część osób już zaczęła znów narzekać. Ale taki jest urok trampingów i albo ktoś to „łyka”, albo…

Po zakwaterowaniu idziemy na lokalny „dworzec” autobusowy by miejscowym transportem podjechać do pobliskiego Parku Narodowego Cahuita. Na miejscu dopiero byliśmy ok. 14H00, ale za to wstęp do parku co łaska (dałem 2 USD). Rajskie plaże, pogoda dobra (pochmurno, ale nie pada) i wreszcie widzimy zwierzęta. Już po kilku minutach pobytu znajdujemy wśród drzew leniwca, potem natknęliśmy się na szopy pracze i miejscowe sępy zwane tu zopilote. Kapucynki cariblanca też były, a w oddali słyszeliśmy nawoływania wyjców. Bardzo piękne miejsce i relatywnie mało ludzi (pewnie dlatego są zwierzęta). Zatrzymaliśmy się na jednej z plaż i potem już każdy indywidualnie wracał do wyjścia. Mnie udało się wreszcie zobaczyć te wyjce w koronach drzew oraz błękitne kraby i jakieś pająki. Inni widzieli podobno m.in. węże. Bajka, i to prawie za darmo jak na tutejsze warunki.

Do Puerto Viejo wracamy lokalnym transportem, a potem indywidualnie spędzamy wieczór. Ja z PN poszliśmy ponownie zjeść szaszłyki i na piwo. Późnym wieczorem była jeszcze mała grupowa imprezka w wąskim gronie i… tak, tak – czas spać!

Zdjęcia – zopilote, kapucynka cariblanca, dzika plaża (wszystko w P.N. Cahuita)

Cahuita - zopilote

Kapucynka cariblanca

dzika plaża w Cahuita

sobota, 25 sierpnia 2012, piero70

Polecane wpisy