Turyści nie wiedzą gdzie byli, podróżnicy nie wiedzą gdzie będą - Paul Theroux
Blog > Komentarze do wpisu
Transfer do Monteverde, 07.08, wtorek

Z rana poszliśmy coś zjeść do takiego comedora, gdzie za 2 USD można zjeść taakie śniadanie. Przed 10H00 łapiemy taksówki do granicy z Kostaryką. Tym razem załatwienie wszystkich granicznych formalności zajęło nam prawie 2 godziny. No, w końcu wjeżdżamy do Szwajcarii Ameryki Centralnej. Potem znów kilka godzin w busie do miejscowości Monteverde, gdzie zajechaliśmy pod wieczór. Niby wielkich odległości dziś nie było, ale sporą część trasy jechaliśmy górskimi gruntowymi drogami. Dała nam popalić ta podróż tym bardziej, że na granicy był straszny upał i duchota, a potem w Kostaryce zaczęło padać i zrobiło się chłodno. Padać to nawet mało powiedziane – lało jak z cebra. Część plecaków nawet zamokła, mimo że osłonięte były plandeką.

Leje cały czas, od czasu do czasu grzmi. Kiepsko widzę te jutrzejsze atrakcje. No, ale jak zachciało nam się lasów deszczowych czy chmurowych, to… mamy co chcieliśmy. Na razie mieliśmy szczęście do pogody (teraz tu trwa pora deszczowa), poza Tikal nigdzie nie lało podczas zwiedzania. Przelotne ulewy były, ale najczęściej krótkotrwałe i padało albo w nocy lub podczas przejazdów. Mam nadzieję, że w Kostaryce gorzej nie będzie. Bo na razie jest zimno i paskudnie.

Zdjęcie – kościół i plaża w San Juan del Sur

San Juan del Sur - kościół

San Juan del Sur - plaża

sobota, 25 sierpnia 2012, piero70

Polecane wpisy