Turyści nie wiedzą gdzie byli, podróżnicy nie wiedzą gdzie będą - Paul Theroux
Blog > Komentarze do wpisu
Transfer do Puerto Viejo, 10.08, piątek

Dziś pobudka już o 5H00, bo o 5H30 miał przyjechać po nas bus by nas zawieść do Puerto Viejo. Miał, bo przyjechał z 40-min. opóźnieniem. To norma tutaj – miejscowi inaczej odmierzają czas, tak bardziej na luzie (słynna mañana). Odległości też mierzą chyba inną miarą niż my – coś ma być blisko – np. 2 km, a jedzie się tam dobre pół godziny. Ale w sumie podoba mi się to podejście do życia – są o wiele szczęśliwsi niż my z tymi całymi terminami, dead line’ami, itp. Będzie to będzie, a jak będzie to wtedy będzie. C’est la vie!

Po kilku godzinach jazdy busem zatrzymaliśmy się w miejscowości Siquirres gdzie zjedliśmy śniadanie, a grupa pojechała na rafting rzeką Pacuare. PN mnie mocno namawiał, ale nie dla mnie tego typu rozrywki. Wolałem zostać w ośrodku – przynajmniej uzupełniłem zapiski z podróży (znów się trochę zaległości porobiło) i poczytałem trochę o Kostaryce, bo zostaję tu tydzień dłużej i coś tu trzeba będzie robić przez te kilka dni. Wynudziłem się setnie, ale miejscowe kobiety się mną zaopiekowały dając m.in. obiad (grupa ponoć ma zjeść po raftingu). Grupa wróciła i okazało się, że dobrze zrobiłem zostając na miejscu – jeden z naszych pontonów zaliczył „dachowanie” i część ludzi dostała się pod ponton. Nie dla mnie takie atrakcje, zresztą ubezpieczenie nie obejmuje sportów ekstremalnych (każdy podpisywał oświadczenie, że robi to na własną odpowiedzialność). Zaliczyłem konie, canopy – niby do trzech razy sztuka, ale raftingu wolałem już nie ryzykować.

Potem już był tylko przejazd do miejscowości Puerto Viejo de Talamanca nad Morzem Karaibskim, zakwaterowanie w hotelu i z PN poszliśmy jeszcze do centrum miasteczka na piwo i pyszne szaszłyki przygotowywane na ulicy. I znów czas spać, he, he.

Zdjęcia – przykłady miejscowej flory (3 zdjęcia)

flora Kostaryki

flora Kostaryki

flora Kostaryki

sobota, 25 sierpnia 2012, piero70

Polecane wpisy