Turyści nie wiedzą gdzie byli, podróżnicy nie wiedzą gdzie będą - Paul Theroux
Blog > Komentarze do wpisu
Arrecife / Puerto del Carmen, 12.02, niedziela

Zanim „zadzwoniła” komórka zbudził mnie dziwny dźwięk – jakby drzwi czy okno było nie domknięte i uderzało w ościeżnicę. Ale dziś taki wiatr był, że chciało wybić szyby w oknach czy drzwiach balkonowych, a stoliki i krzesła „wędrowały” po tarasie.

Po śniadaniu (dobre, choć kiełbasek nie polecam), mimo ciemnych chmur na horyzoncie i bardzo silnego wiatru zdecydowałem się pojechać do Arrecife, głównego miasta wyspy. Dziś niedziela, więc miejscowe autobusy jeżdżą dość rzadko, a stolica Lanzarote jest stosunkowo łatwo osiągalna w weekendy (generalnie wszystkie drogi prowadzą do Arrecife, a potem w głąb wyspy). Nie pada póki co, a na dziś zapowiadali deszcz.

Do Arrecife dotarłem bez problemu (bilet w jedną stronę kosztuje 1,70 €), na dworcu jeszcze potwierdziłem godziny odjazdu autobusów w kierunkach, które mnie interesują (np. do Teguise). A potem już zwiedzałem miasto. Wiało jak w Patagonii – na niektórych odsłoniętych miejscach w pobliżu plaży to dosłownie „zwiewało” z ulicy. Ale zobaczyłem to co chciałem (zamek św. Gabriela, kościół parafialny czy Charco de San Ginés), a tuż przed 13H00 zaczęło lać. I to jak. Ulewę przeczekałem przy bramie do jakiegoś garażu, ale i tak do Puerto del Carmen wróciłem cały mokry.

Po obiedzie krótki spacer po Puerto del Carmen. Nic ciekawego – typowy kurort z pomalowanymi na biało hotelami. Ale fale na plaży były super. Grunt, że przestało padać. Jutro ma być już ładnie – bez deszczu i wiatru. Oby!

Zdjęcia – Castillo de San Gabriel, kościół San Ginés (oba Arrecife), plaża w Puerto del Carmen

Castillo de San Gabriel

kościół San Ginés

plaża w Puerto del Carmen

niedziela, 19 lutego 2017, piero70

Polecane wpisy