Turyści nie wiedzą gdzie byli, podróżnicy nie wiedzą gdzie będą - Paul Theroux
Blog > Komentarze do wpisu
Gran Tour Lanzarote, 13.02, poniedziałek

Prysznic, śniadanie i o 9H00 mamy wyjazd na Gran Tour Lanzarote – czyli objazd największych atrakcji wyspy (w cenie pobytu). Wg katalogu wycieczka ta kosztuje 65 € (w tym wstępy). Pogoda piękna, nie wieje, ciepło – więc w drogę!

Pierwsza atrakcja to P.N. de Timanfaya – wulkany we zach. części wyspy (wstęp kosztuje 9 €). Najlepiej zwiedzać go z wycieczką zorganizowaną, bo indywidualnie dojeżdża się tylko do Islote de Hilario, a dalej tylko autobusem. A widoki księżycowe prawie – morze zastygłej lawy i stożki wulkanów – efekt ciągłej erupcji z lat 1730-36. Roślinności brak, tylko porosty. Piękne miejsce i wbrew pozorom kolorowe – czarna lawa, ale miejscami czerwona (żelazo) lub żółta (siarka).

Potem zwiedzaliśmy zach. wybrzeże – El Golfo (m.in. Zielona Laguna) oraz Los Hervideros – miejsce, gdzie fale Atlantyku w efektowny sposób rozbijają się o wulkaniczne wybrzeże. Ładne miejsca, choć ta Zielona Laguna (Laguna de los Clicos) była pod słońce i zdjęcia mam kiepskie. Ale fale OK.

W drodze do regionu uprawy wina La Geria przejeżdżaliśmy obok Salinas de Janubio – miejsca pozyskiwania soli z wody morskiej, a potem był „obowiązkowy” przystanek przy sklepie z wyrobami z aloesu. Na szczęście, ku mojemu zdziwieniu, wizyta tam była krótka (z 20 minut), bo już myślałem, że spędzimy w nim więcej czasu niż na wszystkie pozostałe atrakcje razem wzięte. Za to wizyta winnic La Geria ograniczyła się do krótkiego postoju przy jednej z wytwórni (była degustacja), ale te wina takie sobie były. Za to obiad był w miejscowości Mancha Blanca, tuż obok uroczego kościółka Virgen de los Dolores wzniesionego jako votum dziękczynne po ustaniu erupcji wulkanów w 1736 r.

Przez malownicze miasteczka Teguise czy Haría (ale bez postoju) dojechaliśmy do płn. części wyspy. Tu zwiedzamy dzieła miejscowego artysty Césara Manrique – Jameos del Agua (wstęp 9 €) oraz Jardín de Cactus (5 €). Bardzo ładne i ciekawe miejsca, które warto zobaczyć, a i cała wycieczka udana. Gdyby to tylko ode mnie zależało, to zrezygnowałbym z tych aloesów czy degustacji win a zatrzymałbym się w tych uroczych białych miasteczkach mijanych na trasie. Ale do Teguise się wybieram sam.

Po powrocie do hotelu kolacja, piwko i spać. Jutro pobudka o 6H30, bo mamy wycieczkę na pobliską wyspę Fuerteventura. Zobaczymy czy dostaniemy śniadanie jak zapewniał rezydent, bo generalnie śniadania serwują od 8H00, a my mamy wyjazd już o 7H50 spod hotelu.

Zdjęcia – P.N. de Timanfaya, Los Hervideros, region La Geria, Jameos del Agua, Jardín de cactus

P.N. de Timanfaya

Los Hervideros

region La Geria

Jameos del Agua

Jardín de cactus

niedziela, 19 lutego 2017, piero70

Polecane wpisy