Turyści nie wiedzą gdzie byli, podróżnicy nie wiedzą gdzie będą - Paul Theroux
Blog > Komentarze do wpisu
Lima, 29.07, sobota

Obudziłem się przed 7H00 (w Polsce już 14H00), a śniadanie dopiero o 9H00. PW słodko pochrapuje (pobrecito w nocy jeszcze odwoził i przywoził ludzi z lotniska), więc uzupełniam moje wspomnienia z dnia poprzedniego, bo wczoraj nie miałem już sił. Na śniadanie poprosiłem o omlet i kawę (o dziwo dobra była), ale hotel jest bardzo popularny m.in. wśród Francuzów, więc miejscowi „musieli” się nauczyć parzyć dobrą kawę. Byłem już w nim 7 lat temu, nawet wydaje mi się, że wtedy spałem w tym samym pokoju (D2). Po patio dumnie paradują pawie, po kątach kryją się żółwie i koty, a w centrum uwagi są ogromne ary, które drą się niesamowicie. Fajnie jest wracać po latach do miejsc, które się zna.

O 10H00 jedziemy do nowoczesnej dzielnicy Miraflores położonej nad stromymi klifami nad Pacyfikiem takim lokalnym metropolitano czyli busem, który jeździ wydzieloną jezdnią. Niestety, jak zwykle o tej porze roku, w Limie panuje garúa – ta paskudna szara mgła, która spowija całe miasto tworząc dość depresyjny entourage. Widoki na Pacyfik też są przygnębiające – wszystko szaro-bure – ulice, budynki, klify, ocean. Ale nie spodziewałem się czegoś innego, choć chciałbym kiedyś Limę zobaczyć w słońcu i z błękitnym niebem.

Po spacerze po Miraflores przeszliśmy do sąsiedniego Barranco, gdzie zjedliśmy obiad. Pysznie i tanio, bo z powodu święta narodowego na głównym placu pełno było tych mobilnych garkuchni z mięsem z grilla. A potem tym metro-busem wróciliśmy do hotelu, bo o 19H00 mamy nocny autobus do Chiclayo.

Ci co byli na pierwszej części zostawiają część rzeczy w hotelowym depozycie (jeszcze tu wrócimy) i taksówkami jedziemy na dworzec autobusowy – Cruz del Sur. Tu każdy przewoźnik ma swój dworzec, a Cruz del Sur to synonim luksusu (bus-cama) – takich autokarów w Europie nie widziałem nigdzie – fotele jak w klasie biznes w samolotach, podnóżki, osobiste monitorki z filmami czy muzyką (tego 4 lata temu jeszcze nie było), stewardesy serwują posiłki. Nawet komunikaty dotyczące bezpieczeństwa podczas podróży są wyświetlane na tych monitorkach. Polski Bus to po prostu gimbus przy Cruz del Sur. Ruszamy, po chwili uśmiechnięta stewardesa roznosi słuchawki i posiłek. Czeka nas 11 godz. jazdy do Chiclayo słynną Panamericaną.

Zdjęcia: kościół Virgen Milagrosa, rzeźba El Beso Victora Delfín (oba Miraflores, Lima), główny plac w Barranco (Lima)

kościół Virgen Milagrosa (Miraflores, Lima)

rzeźba El Beso Victora Delfín (Miraflores, Lima)

główny plac w Barranco (Lima)

sobota, 19 sierpnia 2017, piero70
Tagi: Peru ameryka

Polecane wpisy