Turyści nie wiedzą gdzie byli, podróżnicy nie wiedzą gdzie będą - Paul Theroux
Blog > Komentarze do wpisu
P.N. Huascarán (Laguna Parón), 09.08, środa

Wczoraj zapomniałem dać ofiarę dla Pachamamy, ale dojechaliśmy szczęśliwie do Huaraz. Dziś dostanie podwójnie, bo PW kompletnie pozmieniał program 3-dniowej wizyty w będącym na liście UNESCO Parku Narodowym Huascarán (oczywiście na ciekawsze atrakcje) i dziś wybieramy się na Laguna Parón.

Do hotelu dotarliśmy po 6H00 i pokoje już na nas czekały (uff). Można było coś zjeść i wziąć prysznic. O 9H00 prywatnym busikiem wyjeżdżamy do Laguny Parón – wg Michelina najatrakcyjniejszej w okolicy (PW przeglądał przed naszym pobytem tutaj ten przewodnik). Jedziemy asfaltową drogą do Caraz (z 1,5 godz.), a potem kolejne 1,5 godz. serpentynami pod górę po szutrze (z wys. ok. 2500 m wspinamy się na 4200 m n.p.m.). Zaledwie 32-km odcinek dostarczył nam kolejnych niezapomnianych wrażeń – te kilkusetmetrowe przepaście !!! Chyba staję się powoli masochistą, ale jazda z duszą na ramieniu nawet sprawiała mi obsesyjną satysfakcję. Zresztą jak spaść w dół, to przynajmniej w takich pięknych okolicznościach przyrody.

Sama Laguna Parón przepiękna – w turkusowych wodach polodowcowego jeziora odbijają się okoliczne pięcio- i sześciotysięczniki z Huandoy (6395 m n.p.m.) czy niesamowitym Nevado Pirámide de Garcilaso (5885 m n.p.m.) na czele. Wspięliśmy się jeszcze na punkt widokowy na lagunę (4337 m), chwila na spacer wzdłuż brzegu jeziora i czas wracać tą samą drogą. Uff, znowu były emocje, bo choć kierowca jechał zaledwie kilkanaście km/h, to każdy błąd mógł mieć tragiczne skutki. W nagrodę były przepiękne widoki na ośnieżony najwyższy szczyt Peru – Huascarán (6768 m n.p.m.), który w blasku zachodzącego słońca był wręcz żółto-pomarańczowy.

Do hotelu dojechaliśmy tak padnięci, że niektórzy już nie mieli sił by pójść coś zjeść na miasto. Ja znalazłem dwie przecznice od hotelu jakąś kurczakarnię (pollo a la braza) i powiedziałem babce, że jestem tak zmęczony, że chcę tylko udko i kilka kawałków pomidora (bez ryżu i frytek). Zgodziła się i zjadłem coś przynajmniej. Wracając jeszcze zahaczyłem o sklep z piwem, więc piwo i spać. Ale tu jest zimno!

Zdjęcia – Laguna Parón, widok na szczyt Huandoy (6395 m n.p.m.), Laguna Parón, dwa wierzchołki Huascarán (6768 m n.p.m.) o zachodzie słońca

Laguna Parón

widok na szczyt Huandoy (6395 m n.p.m.)

Laguna Parón

dwa wierzchołki Huascarán (6768 m n.p.m.) o zachodzie słońca

sobota, 19 sierpnia 2017, piero70
Tagi: Peru ameryka

Polecane wpisy

  • PERU PÓŁNOCNE

    Nareszcie! Po półtora roku wracam do mojej ukochanej Ameryki – tym razem Peru – część północna – od Limy po Sipán. Ogromnie się cieszę, bo tej

  • Wylot, 28.07, piątek

    Sam wylot mam o 6H20 z Okęcia, więc podróż tym razem zaczynam już w czwartek 27.07. Popołudniowym pociągiem jadę do Warszawy. Pierwotnie chciałem „nocować

  • Lima, 29.07, sobota

    Obudziłem się przed 7H00 (w Polsce już 14H00), a śniadanie dopiero o 9H00. PW słodko pochrapuje ( pobrecito w nocy jeszcze odwoził i przywoził ludzi z lotniska

  • Stan wyjątkowy

    Dzisiaj w godzinach południowych prezydent Trump ogłosił stan wyjątkowy w związku z kryzysem na naszej południowej granicy z Meksykiem. Prezydent był w bardzo d

  • Mówił mądry do głuchego

    Piszę ten materiał zaledwie kilka minut po pierwszym przemówieniu do narodu prezydenta Donalda Trumpa z owalnego biura. Prezydent po raz kolejny przedstawił jeg