Turyści nie wiedzą gdzie byli, podróżnicy nie wiedzą gdzie będą - Paul Theroux
Blog > Komentarze do wpisu
P.N. Huscarán (Laguna Llanganuco), 11.08, piątek

Nie wyspałem się kompletnie (zresztą inni też) i bez śnniadania ze znanym nam już kierowcą jedziemy do Yungay jak jest jeszcze ciemno. Od Yungay znów szutrowa droga w bardzo złym stanie i znów z 1,5 godz. jazdy do celu. W jednej z wiosek zatrzymaliśmy się na śniadanie – cholera, ale zimno !!!

Na miejsce dotarliśmy ok. 8H30. Dalej zimno i pochmurno. Idziemy w kierunku Laguny 69 (ok. 6-godz. trekking tam i z powrotem), ale ja już wiem, że dotrzeć tam może i bym dotarł, ale zejść już na pewno nie – tak mnie uda bolą. Ale początek był po płaskim. Nawet wyszło słońce i zza chmur odsłonił się w całej okazałości piąty co do wysokości szczyt półkuli zachodniej – Huascarán (6768 m n.p.m.). Rewelacja.

Po ok. 45 min. z PW zawróciliśmy – on chce w knajpce przy parkingu zrobić rozliczenie wyprawy, a ja poszedłem zrobić zdjęcia Laguny Llanganuco (3890 m n.p.m.) – piękny szmaragdowy kolor wody, w którym odbija się ośnieżony szczyt Huascaránu tonący znów w chmurach.

Po powrocie grupy (w sumie 5 osób osiągnęło cel) wracamy tą samą drogą do Huaraz. Już mam dość tych wertepów. Po powrocie pakowanie, coś zjeść na mieście (pollo a la braza), prysznic i na dworzec autokarowy. Czeka nas nocny przejazd do Limy. Tym razem jest jedna jeszcze atrakcja – wracamy dwoma różnymi autokarami – na szczęście tej samej firmy (Cruz del Sur), a różnica między nimi wynosi 20 minut.

Zdjęcia – widok na Huascarán (dwa zdjęcia), Laguna Llanganuco

widok na Huascarán

widok na Huascarán

Laguna Llanganuco

sobota, 19 sierpnia 2017, piero70
Tagi: ameryka Peru

Polecane wpisy