Turyści nie wiedzą gdzie byli, podróżnicy nie wiedzą gdzie będą - Paul Theroux
Blog > Komentarze do wpisu
Transfer do Cajamarca, 04.08, piątek

O matko już dzwoni komórka – czas wstawać – już 4H30. Bez śniadania (wczoraj z PW zrobiliśmy sobie kanapki) idziemy na dworzec autobusowy. Na dworcu złożyłem obfitą ofiarę Pachamamie, bo droga, którą będziemy jechać przez ponad 10 godz. (z przerwami na posiłki) jest wyjątkowo niebezpieczna. W przewodniku opisana jest jako pour les aventuriers seulement (tylko dla szukających wrażeń). Ale innej drogi nie ma, hi, hi.

Startujemy jak jest jeszcze ciemno (5H30). Pierwszą część drogi już znamy, a za Leymebamba się zaczęło. Wąska droga bez żadnych zabezpieczeń wijąca się na przełęcz o wys. ponad 3600 m n.p.m., by potem zjechać serpentynami na wys. ok. 700 m n.p.m. – dolina rzeki Marañón. A potem znów do góry – na kolejną przełęcz (z ok. 3500 m n.p.m.) i znów na dół do miejscowości Celendín, gdzie musieliśmy zmienić busa (i kierowcę – jechał prawie 8 godzin).

Ostatni odcinek był już lepszą drogą – samochody mogły się na trasie swobodnie mijać, ale czekała nas kolejna przełęcz – tym razem 3620 m n.p.m. (na szczęście już ostatnia) i wreszcie zjeżdżamy w dolinę do Cajamarki. Widoki na trasie piękne, ale większość z nas wolałaby pokonać tą drogę nocą bez oglądania tych przepaści. A w nocy wbrew pozorom jest chyba bezpieczniej, bo ruch w nocy jest chyba mniejszy i kierowca z daleka widzi światła z naprzeciwka (a w dzień, to musiał trąbić przed każdym zakrętem, a tych było setki jeśli nie tysiące). Ja tylko podziwiam PW jak mógł siedzieć przy kierowcy całą drogę i patrzeć na to wszystko, no ale ktoś musiał pilnować szofera (był tylko jeden).

Na zakończenie dnia udaliśmy się jeszcze do basenów termalnych w Baños del Inca pod Cajamarką (super) – wspaniała nagroda po trudach i emocjach podróży. I kiedy myślałem, że grzecznie już pójdę spać, to o 22H00 właściciel hotelu zaprosił PW i mnie na piwo do knajpy w centrum. Oczywiście na jednym się nie skończyło i wróciliśmy grubo po północy. Czy ja tu się kiedykolwiek wyśpię?

Zdjęcia – droga przez Andy, rzeka Marañón, miejscowi podróżują na pace

droga przez Andy

rzeka Marañón

miejscowi podróżują na pace

sobota, 19 sierpnia 2017, piero70
Tagi: Peru ameryka

Polecane wpisy

  • PERU PÓŁNOCNE

    Nareszcie! Po półtora roku wracam do mojej ukochanej Ameryki – tym razem Peru – część północna – od Limy po Sipán. Ogromnie się cieszę, bo tej

  • Wylot, 28.07, piątek

    Sam wylot mam o 6H20 z Okęcia, więc podróż tym razem zaczynam już w czwartek 27.07. Popołudniowym pociągiem jadę do Warszawy. Pierwotnie chciałem „nocować

  • Lima, 29.07, sobota

    Obudziłem się przed 7H00 (w Polsce już 14H00), a śniadanie dopiero o 9H00. PW słodko pochrapuje ( pobrecito w nocy jeszcze odwoził i przywoził ludzi z lotniska

  • Walka o ulice

    Zarządzanie wielkim miastem to trudna umiejętność. Zarządzanie transportem w pełnym schematów Nowym Jorku to szczyt wyznań. Komisarz do spraw transportu Janette

  • 98,8

    98,8. 400 gram więcej! Po niejedzeniu cukru, tłuszczu, prawie nie piciu alkoholu (hehe) 2 tygodnie, 3 dni bez diety, a jestem na plusie... Tylko takim niepozyty