Turyści nie wiedzą gdzie byli, podróżnicy nie wiedzą gdzie będą - Paul Theroux
Blog > Komentarze do wpisu
Wylot, 28.12, czwartek

Tym razem lecę przez Rzym, więc nie muszę jechać do Warszawy dzień wcześniej. Lecąc, jak zwykle, Air France czy KLM miałbym wylot już o 6H00 rano. A tu Alitalia – elegancko o 13H25. Kocham Włochy !

Niemniej ok. 5H30 muszę wstać – prysznic, kawa, pakowanie ostatnich przyborów higienicznych i na dworzec, bo 6H58 mam pociąg do Warszawy. Na szczęście zimy nie ma i do stolicy dotarłem bez problemów, a po 10H00 byłem już na lotnisku.

Spotkanie z grupą, odprawa, jakieś zakupy i wylot do Rzymu. Tam niestety 5 godzin „kiblowania” na lotnisku. Na szczęście już otworzyli ten nowy terminal i można było ten czas jakoś „zabić”, bo dwa lata temu na tym tymczasowym terminalu to może były 4 sklepy na krzyż i można było jajo znieść. Dosłownie.

O 21H00 boarding, wylot o czasie, ale nim podali kolację zrobiła się prawie 23H00. Za to w monitorkach trasę przelotu mieli (dwa lata temu nie, czym byłem mocno zdziwiony). Mnie to absolutnie wystarcza i działa jak kołysanka. Zasnąłem.

Zdjęcie – czekając na lot do Buenos Aires

czekając na lot do Buenos Aires

niedziela, 07 stycznia 2018, piero70

Polecane wpisy