Turyści nie wiedzą gdzie byli, podróżnicy nie wiedzą gdzie będą - Paul Theroux
Blog > Komentarze do wpisu
Cape Cross / Spitzkoppe, 18.08, sobota

Po śniadaniu wyjeżdżamy w kierunku Cape Cross wzdłuż tzw. Skeleton Coast (Wybrzeże Szkieletów), które „usiane” jest licznymi wrakami statków, które nie miały szczęścia dotrzeć bezpiecznie do brzegu. Nawet przy jednym z nich zatrzymaliśmy się. Robi wrażenie.

Przed południem dotarliśmy do Cape Cross. Tu już na dzień dobry „przywitał” nas niesamowity smród – znak bytności ogromnej kolonii kotików południowoafrykańskich (krewni fok), których jest tu ok. 100 tys. sztuk. Foczki urocze, wędruje się wśród nich po takich drewnianych kładkach, ale ten smród jest okropny (nawet przesiąkneliśmy tym zapachem, bo potem w autach śmierdziało nam do wieczora). Jest tu również kamienny krzyż postawiony na pamiątkę portugalskiego żeglarza Diogo Cão, który dotarł tu jako pierwszy Europejczyk w 1485 r.

Na lunch zatrzymaliśmy się w miejscowości Henties Bay, gdzie od listopada restaurację prowadzi polskie małżeństwo – dobre owoce morza i ryby, a potem dalej w drogę w kierunku Spitzkoppe po miejscowych szutrach na nocleg.

Do Spitzkoppe, zwanym namibijskim Matterhorn (faktycznie masyw góruje nad równinnym pustynnym płaskowyżem) dotarliśmy pod wieczór. Nasi „afrykańscy przyjaciele” tym razem spisali się na medal – namioty już rozbite pod skałą, kolacja się gotuje. O dziwo wieczór jest ciepły, a kolacja bardzo dobra. Czas spać, tu nie ma prądu i wody. Toaleta w pobliskich krzakach, taka ekologiczna.

Zdjęcia – wrak statku na Skeleton Coast, kolonia kotików w Cape Cross, masyw Spitzkoppe

wrak statku na Skeleton Coast

kolonia kotików w Cape Cross

masyw Spitzkoppe

piątek, 31 sierpnia 2018, piero70
Tagi: Namibia Afryka

Polecane wpisy