Turyści nie wiedzą gdzie byli, podróżnicy nie wiedzą gdzie będą - Paul Theroux
Blog > Komentarze do wpisu
Spitzkoppe / Erindi, 19.08, niedziela

Noc była ciepła i nie zmarzłem w tym namiocie. Za to w nocy zerwał się silny wiatr i rano zbieraliśmy ślady naszej bytności po okolicy. O świcie poszliśmy na punkt widokowy na cały masyw, ale chyba wczorajsze zdjęcia mam lepsze. Jak to w górach słońce późno wstaje, a śniadanie już czekało.

Znów pakowanie, zwijanie śpiworów, składanie łóżek i namiotów. Znów prawie cały dzień w aucie by dotrzeć do kolejnego noclegu. Przyznam, że to dla mnie dość frustrujące, bo zwiedzamy coś rano lub późnym wieczorem, a resztę dnia spędzamy w samochodach oglądając jedno „wielkie nic”, czyli wszechobecną pustynię. Ale taki widać urok tej wyprawy.

Po południu docieramy do Erindi Private Game Reserve – prywatnego parku pełnego dzikich zwierząt. Na początek niespodzianka – dziś nocujemy w takich 4-os. domkach (uff). Co więcej otaczają one takie oczko wodne, przy którym non-stop są zwierzęta. Słonie, antylopy (gnu, oryksy, springboki, impale), hipopotamy, krokodyle, a nawet w nocy pojawił się nosorożec. Niekończący się spektakl. Wreszcie było tu coś „wow” ! Pierwszy raz doświadczam takiego czegoś (w tym miejscu pozdrawiam TW – prezent czyli lornetka spisuje się idealnie – dziękuję bardzo).

Pod wieczór jeszcze fotograficzne safari po parku – były m.in. żyrafy i słonie. Coś niesamowitego obserwować tak zwierzęta żyjące na wolności. Tak, dla takich doznań w tym roku „zdradziłem” moją ukochaną Amerykę Łacińską – takie coś jest tylko w Afryce ! A kolacja też dobra – m.in. jedliśmy mięso z kudu (rodzaj antylopy).

Zdjęcia – słoń, hipopotamy i oryks przy oczku wodnym w Erindi

słoń

hipopotamy

oryks przy oczku wodnym w Erindi

piątek, 31 sierpnia 2018, piero70
Tagi: Afryka Namibia

Polecane wpisy