Turyści nie wiedzą gdzie byli, podróżnicy nie wiedzą gdzie będą - Paul Theroux
Blog > Komentarze do wpisu
Swakopmund, 17.08, piątek

Dziś dzień wolny – każdy więc robi co chce. Część pojechała na safari po pustyni, inni na lot cessną po okolicy, a ja po późnym śniadaniu (serwują do 10H00), spokojnie zwiedzałem miasto. Dziś zimno było nawet w dzień (max 16ºC), do tego wiał przenikliwy wiatr, ale po 10H00 się rozchmurzyło i niebo było wręcz granatowe.

Samo miasto niesamowite – jakby ktoś Sopot na pustynię w Afryce przeniósł. Nawet molo tu jest ! Wszędzie niemieckie nazwy, pełno zadbanej zieleni. Ordnung muß sein. Szkoda, że Niemcy nie skolonizowali całej Afryki, he, he. Ale typowego dla Czarnej Afryki syfu tu nie ma. Totalny odjazd. Jedyny minus to to, że po I wojnie światowej kraj zajęli Angole i wprowadzili ten swój ruch lewostronny. Koszmar, kilka razy wpadłbym pod samochód. No i ceny tu niezłe, ale wszystko pod Niemców, których tu pełno. Widać sentyment do Deutsch-Südwestafrika ciągle trwa.

Po południu wróciłem do hotelu – niestety pranie, które zrobiłem wczoraj dalej mokre. Wywiesiłem w otwartym oknie – może do jutra wyschnie. A potem krótka wizyta w SPAR (tak, nawet SPAR tu jest), bo kolejne noclegi na pustyni i zapas piwa trzeba zrobić (o jedzenie i wodę zadba ekipa techniczna) oraz dalsze zwiedzanie miasta – Woermannhaus, Haus Hohenzollern, molo. Niesamowite miasto, naprawdę.

Na kolację udaliśmy się do restauracji w hotelu Strand. Tym razem kuchnia raczej włoska, ale rybka bardzo dobra. Pranie dalej mokre, zimno jak cholera (włączyłem elektryczny grzejnik w pokoju). To może być ostatnia noc w łóżeczku (czeka nas 11 nocy pod namiotami na campach).

Zdjęcia – molo, Woermannhaus, Haus Hohenzollern (wszystko Swakopmund)

molo w Swakopmund

Woermannhaus

Haus Hohenzollern

piątek, 31 sierpnia 2018, piero70
Tagi: Namibia Afryka

Polecane wpisy