Turyści nie wiedzą gdzie byli, podróżnicy nie wiedzą gdzie będą - Paul Theroux
Blog > Komentarze do wpisu
Wylot, 13.08, poniedziałek

Wylot z Warszawy pod wieczór (18H00), ale jak zwykle trzeba jeszcze do stolicy dojechać. Czyli i tak musiałem wstać przed 7H00 by spokojnie dotrzeć na lotnisko, a jeszcze coś po drodze zjadłem w Złotych Tarasach.

Na Okęcie dotarłem ok. 14H30, potem zbiórka, odprawa i… zrobiło się gorąco – najpierw grzebali się jak muchy w smole na odprawie bagażu (lecę Qatar Airways), a potem do kontroli osobistej też była ogromna kolejka. Zakupy więc w biegu i do bramki No-Schengen, bo lecimy przez Dohę.

Pierwszy raz lecę Qatar Airways – niby 5-cio gwiazdkowa linia, a organizacyjnie dziadostwo. Do samolotu zaczęli wpuszczać dużo po czasie i tak chaotycznie, że już w rękawie zrobił się korek (lecimy dużym Airbusem A-330). W końcu samolot odleciał z kilkudziesięciominutowym opóźnieniem, a w Doha mamy mało czasu na przesiadkę.

Po 5 i półgodzinnym locie dotarliśmy do Doha, a tu 38ºC (o 1H00 w nocy !!!). Znowu biegiem z terminala na terminal, nie wiadomo tylko czy bagaże zdążą przetransportować do drugiego samolotu. Ale zdążyliśmy na samolot do Windhoek, a jedzenie nawet całkiem dobre było. Jak zwykle w tych osobistych monitorkach ustawiłem sobie trasę przelotu (ponad 9 godz.) i… zasnąłem.

Zdjęcie – mam nadzieję, że słonie będą 

Vorsicht Elefanten

piątek, 31 sierpnia 2018, piero70
Tagi: Afryka Namibia

Polecane wpisy